Srebrny dzwoneczek – podróż w czasie i przestrzeni

Jakiś czas temu dostałam bardzo miły prezent od Wydawnictwa Akapit Press. Miły i nader trafiony, gdyż niewiele wcześniej postanowiłam, że na blogu od czasu do czasu napiszę coś o tematyce innej niż Jeżycjada.

Prezent ten niejako nawiązuje do twórczości naszej ulubionej autorki. Są to książki autorstwa córki pani Małgorzaty Musierowicz, Emilii Kiereś.

Podświadomie nastawiłam się oczywiście na podobny styl literacki, choć jest to pozycja skierowana przede wszystkim do dzieci.

Zacznę od tego, że Emilia Kiereś z pewnością odziedziczyła talent literacki po mamie, jednak jej styl jest zupełnie odrębny, wyjątkowy, wręcz unikatowy. Tak specyficzny, że w trakcie lektury czułam zapach truskawek, smak czereśni, słyszałam brzęczenie owadów unoszące się w dusznym letnim powietrzu, a także czysty dźwięk tytułowego srebrnego dzwoneczka. Opisy są tak plastyczne i szczegółowe, że z miejsca budują wyobrażenie o danej scenie. Naszą przewodniczką po tym pięknym świecie jest 6-letnia Marysia. Dziewczynka jest nieco nieśmiała, bardzo wrażliwa i dociekliwa.

Początkowo czułam, że nie jestem w stanie do końca wczuć się w życie wewnętrzne tak młodej osóbki, jednak zaledwie po kilku stronach zmieniłam zdanie. Marysia przypomniała mi o niezwykłej krystaliczności postrzegania świata przez dziecko. Jego niekłamanych emocjach, zachwytów najmniejszymi szczegółami, wrażliwości na piękno, którego dorośli już dawno nie dostrzegają. Przypomniałam sobie, że te pierwsze wspomnienia wizualno-dźwiękowo-smakowe wracają do nas z niezwykłą siłą. Dzieciństwo jest naszą najwcześniejszą kartą pamięci. A jako dziecko wychowane na wsi na Roztoczu z miejsca przypomniałam sobie te niezwykłe wędrówki po okolicznych sadach, zapachy w ogrodzie i radość skakania po kałużach. I za to Emilii jestem bardzo wdzięczna, ponieważ był to dla mnie wzruszająca podróż w czasie i przestrzeni.

Nie będę streszczać szczegółowo fabuły, bo bardzo chcę zachęcić Was do przeczytania tej książki, koniecznie razem ze swoim dzieckiem. Nadmienię jednak, że przygody Marysi bardzo wciągają nawet dorosłego czytelnika. Poznajemy z naszą małą bohaterką tajemnicze zakątki, które pozornie wydawałoby się po prostu wiejskim krajobrazem z bujną przyrodą wakacyjną porą. Jednak zastosowana konwencja oniryczna przekształca je w tajemniczy ogród, prowadzący wprost do domu pani Wróżki. Miałam wrażenie, że dzięki Marysi przypominamy sobie, że nasze otoczenie może wydawać się zwyczajne, ale w oczach dziecka jest ono zupełnie nadzwyczajne. Tajemniczy i nieuchwytny kot prowadzi nas do równie tajemniczych zarośli. W powietrzu słyszymy magiczne dźwięki srebrnych dzwoneczków. Pani Wróżka ma przenikliwe spojrzenie, którym odczytuje emocje. Czy jest starszą panią z rozwianym siwym kokiem i niebieskimi oczami? Czy to rzeczywiście Pani Wróżka? Każdy czytelnik, duży i mały, może sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Elementy baśni są płynnie i sprytnie połączone z opowieścią o lękach dziecka, o nieuchronnych zmianach jego życiu i odwadze w pokonywaniu własnych barier. A wszystko to okraszone jest pięknymi ilustracjami autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Mam wrażenie, że doskonale oddają styl opowieści, są barwne i jakby wskazują świat rzeczywisty i bajkowy. Postaci są zaznaczone mocniejszą „kreską”, a przyroda i otoczenie są nieco rozmyte, plastyczne i baśniowe. Bardzo malarskie i pozostawiające pole dla wyobraźni. Piękne i doskonale oddające klimat książki.

Nie mam jeszcze dzieci, ale wyobrażam sobie, że czytanie tej opowieści z pociechą byłoby emocjonującą przygodą dla nas obojga. Styl, którym posługuje się Emilia, jest tak plastyczny i ujmujący, że z pewnością pobudzi wyobraźnię małego odbiorcy i nawet wzbogaci jego słownictwo. Dzięki tej opowieści możemy pomóc dziecku przezwyciężyć jego obawy i nieśmiałość. A przede wszystkim oswoić je z lękami przed nowymi sytuacjami. Jestem niemal pewna, że po tej lekturze każdy rodzic uważniej spojrzy na swoje dziecko. Przeczuwam też, że niejeden dorosły bez wstydu obudzi w sobie swoje wewnętrzne dziecko i ruszy razem z Marysią w przygodę tropem Złotookiego i Białego Domku. A pani Wróżka przypomni mu, że naszej pociechy trzeba przede wszystkim słuchać i starać się rozumieć.

O kunszcie Srebrnego Dzwoneczka świadczy również wpisanie go na listę Białych Kruków Internationale Jugenbibliothek w Monachium.

Polecam serdecznie, szczególnie wakacyjną porą i na świeżym powietrzu. Gwarantuję, że również poczujecie czar tej magicznej opowieści.

PS. W celu zrobienia zdjęć do tekstu udałam się do pobliskiego ogródka z wielkimi różowymi hortensjami, które często mijam. Oczywiście zdjęcia robiłam z daleka, nie chciałam się włamywać, tylko uchwycić je nieco z daleka. Szukając dobrego kadru, nagle nad głową usłyszałam miły głos: Dziecko wejdź sobie do ogródka, z bliska będzie ładniej widać. Patrzę i nie wierzę! Srebrnowłosa starsza pani z niedbałym kokiem i pięknym niebieskim spojrzeniem na delikatnej twarzy. Pani Wróżka! I jak tu nie wierzyć w magię? 😉

Reklama

2 uwagi do wpisu “Srebrny dzwoneczek – podróż w czasie i przestrzeni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s