Na Dzień Matki

Macierzyństwo w Jeżycjadzie to bardzo ważny i częsty temat. Nie raz spotkałam się z opinią, że może nawet jest zbyt mocno akcentowany, bo przecież nie każda kobieta chce zostać matką, a w tej serii wygląda to jak jedyna słuszna droga, ale wiecie co? Skoro autorka pisze o tym, co jej bliskie i znane, to jak miałoby być inaczej. Mogę się z tym nie zgadzać, ale takie jest prawo autorki, kreuje swój świat na własnych zasadach.

Na chwilę zboczę z tematu, Ostatnio widziałam dyskusję w Wysokich Obcasach na temat tego, że pani Musierowicz nigdy nie poruszyła wątków rzekomo tabu, na przykład miesiączki. Okej, no nie było tego, ale jej prawo, widocznie nie miała potrzeby o tym pisać. Byłoby chyba dziwnie, gdybyśmy nagle przeczytali o wymianie uwag na temat tamponów między córkami Borejko. Ta seria po prostu funkcjonuje na innych zasadach.

Ale do rzeczy! Co z tym macierzyństwem? Ano różnie, bo rożne modele bycia matką mamy tu ukazane. Mila Borejko nie kipi wprost wyrażoną czułością, jest momentami szorstka i ironiczna, ale widzę w tym pewne naleciałości po Gizeli Kalembie, która również nie wyrażała uczuć wprost, ale kochała Milę i robiła wszystko z myślą o niej. Mila jednak nigdy nie chciała nazwać jej matką, choć Gizela naprawdę nią była, emocjonalnie i psychicznie. Te postawy to też chyba znak tamtych czasów, kiedy to uczuciach mówiono mniej, ale okazywano je troską, opieką, drobnymi gestami.

Mila w swoim macierzyństwie idzie już o krok do przodu, szorstkość przełamuje okazjonalną czułością i uważnymi rozmowami. Ona zna doskonale swoje córki, jest w ich życiu ciągle obecna, ale nie dominuje. Zachowuje pewien dystans, może dlatego też lgną one do niej także w życiu dorosłym, nawet wtedy, kiedy już teoretycznie budowanie własnej rodziny jest na pierwszym planie.

W Idzie sierpniowej mamy piękny dialog matki z córki, w momencie kryzysowym dla tej drugiej. bo dojrzewanie to jeden wielki kryzys osobowościowy, dlatego ta rozmowa jest niezwykle cenna. Ida przyznała się do swoich kompleksów i wiążących się z nimi problemów. Mama usiłowała ją pocieszyć. Pokazała jej album ze zdjęciami, przekonując, że powinna nabrać większej pewności siebie. Powiedziała też córce jak poradzić radzić sobie z nieśmiałością:

Co do nieśmiałości: któż jej nie zna! Ale jest na to niezły sposób, wypróbowany przez osobę bardzo mi bliską: najpierw trzeba uwierzyć w siebie, a potem o sobie zapomnieć.” To był moment narodzin pewnej siebie Idusi, tej zadziornej, a nawet pyskatej, temperamentnej i dumnie kroczącej. Takie rozmowy matki z córką są naprawdę ważne, taka bliskość też.

Inna wspaniała mama starszej generacji to pani Jedwabińska, pełna mądrości i cierpliwości do syna, który w zasadzie od niej uciekł. Ale to nic, ona zawsze na niego czeka, nie jest pobłażliwa, jednak zawsze ma dla niego ogrom matczynej miłości, którą przelała też na wnuczkę.

W kolejnym pokoleniu macierzyństwo nabywa kolejnych cech, mianowicie naukę mówienia o uczuciach. Najlepszym tego przykładem jest oczywiście Gaba, która ma trójkę bardzo różnych dzieci i każde z nich traktuje też nieco inaczej. Oczywiście największym wyzwaniem jest Tygrys, ale jak sama przyznała ją kocha najbardziej, ponieważ ona tej miłości też najbardziej potrzebuje, mimo, że ją odpycha. O tej relacji można pisać i pisać, ale swoje odczucia opisałam tutaj. Uważam, że Gaba to naprawdę świetna mama, ponieważ umie utrzymać balans bycia i niebycia. I coś czuję, że to jest właśnie cecha samej Małgorzaty Musierowicz, która w ostatnim wywiadzie powiedziała: Trzeba umieć się nie narzucać, trzymać się w dyskretnym dystansie. Każdy pisklak musi sam rozwinąć swoje skrzydła i sam polecieć. Matka tylko uczy go sztuki latania, a potem stoi z boczku i kibicuje, w razie czego wydając jedynie cichy szczebiot ostrzegawczy.

No i właśnie taka jest Gaba, kochająca, czuła, ale z pewnym dystansem, choć oczywiście zdarzało jej się ulec gwałtownym emocjom, kiedy to nie radziła sobie z Laurą albo kiedy martwiła się o Ignacego. Czasami dla obu tych pociech była też zbyt pobłażliwa, ale przecież wyrośli oni na bardzo porządnych ludzi. Jedną z tych niezwykle czułych jeżycjadowych matek jest też Tosia Kowalik, która patrzy na swoje rozhasane, niezwykle energiczne i jak sama przyznaje niezbyt urodziwe dzieci z totalną miłością.

Tosiu, po kim to dziecko dziedziczy talent do zbijania forsy? Bo że nie po mnie i nie po tobie, to pewne.
– Wyrodek – powiedziała Tosia czule, a Tomcio uśmiechnął się do niej szczerbatymi ustami.

A pamiętacie scenę, gdy Tosia i Mamert odkrywają swoje prezenty od dzieci na Mikołaja. Piiieeeeeniążki! 😀 Boskie, a scenka ta zdarzyła się naprawdę jak już wiecie, w życiu MM.

A teraz czas na Idusię i w tym momencie parsknęłam śmiechem. Idusiowe macierzyństwo to nawałnica różnych emocji. To ciekawe, że udało jej się wychować tak bardzo spokojne, opanowane i poukładane dzieci. Co prawda jej słowotok chyba znacząco nasilił skłonności Józinka to spiżowej mowy, jak to jego dziadek powiedział.

Ha! Nie wiem, dlaczego ja do ciebie tyle mówię, skoro ty i tak nic nie rozumiesz. Ale z drugiej strony – kto cię tam wie. Gabriela bez przerwy gadała z Ignacym Grzegorzem, dosłownie od chwili tego narodzin, i zawsze twierdziła, że on rozumie każde słowo. Trzeba przyznać, że jej metoda przyniosła efekty, i to spektakularne. A my nie pozwolimy kuzynowi się prześcignąć, prawda, dziecino? – ejże dlaczego się uśmiechasz z bolesnym powątpiewaniem? W tej chwili dzieląca was różnica jedenastu miesięcy gra bez wątpienia na twoją niekorzyść i może ci się nawet wydawać przepaścią nie do przeskoczenia. Jednakże – uwierz mi – za kilkanaście lat to będzie fraszka. A! – widzę ostry błysk w twym oku. To głód wiedzy. Interesuje cię zapewne, co to jest fraszka? Już mówię. Jest to krótki, Józinku, wierszyk, najczęściej żartobliwy, oparty na anegdocie lub dowcipnym koncepcie. Kiedy dorośniesz, mój synu, dowiesz się zapewne w szkole (o ile szkoła, jako instytucja, oprze się powszechnej entropii), że termin „fraszka” wprowadził do polszczyzny Jan Kochanowski, zaczerpnąwszy go z języka włoskiego. Z pewnością pokochasz Jana Kochanowskiego, gdyż jest on ulubionym poetą twego dziadka Ignacego, ten zaś ma niebywałą moc perswazji, jeśli idzie o ulubionych poetów, tudzież myślicieli. To samo zresztą dotyczy wielkich postaci historycznych, zwłaszcza ze świata antyku. No, ale cóż ja tak gadam i gadam i nie daję ci dojść do słowa. To chyba dlatego, że przeraża mnie ogrom wiedzy, którą będę musiała wtłoczyć do twej niewinnej głowiny. Nie mam pojęcia, jak ja to zrobię. A jak to zrobiła moja matka? Muszę się nad tym zastanowić. Lecz dość monologu. Baczność, Józinku. Teraz
powiedz ładnie: kochana mamusia. – Ko – ko – mam – ma – wykrztusił Józinek, wytrzeszczając oczka.Brawo. A: „doktor medycyny” – powiesz czy nie?

– Ne – zdecydował Józinek.

Córka Robrojka

Trzeba przyznać, że Ida jest autorem i zarzewiem tej kuzynowskiej rywalizacji między Józinkiem a Ignacym, co bądź co bądź miłe nie jest, ale miało też potencjał motywacyjny i edukacyjny. Ida narzuciła swoim dzieciom rygorystyczny jadłospis i ogólną dbałość o zdrowie, na co Pulpecja patrzy z pewnym politowaniem.

Nie wiem, co powiedzieć o Pulpecji i Natalii, chyba same superlatywy, chociaż o Natalii macierzyństwie dowiemy się chyba więcej w kolejnej części. Z pewnością jest wrażliwa, czuła i nieporadna. I z pewnością Pulpecja trzęsie swoim domem, jest trochę despotyczna po matce i niezwykle dobrze zorganizowana po niewiadomo kim. No i jak ta dziewczyna gotuje! Wygłodzone dzieci Idy lgną do tej uzdolnionej ciotki i jej pachnącym świeżym ciastem domem. Można powiedzieć, że Borejkówny zostały pewnymi klasycznymi matkami, w dobrym znaczeniu.

Ale mamy też przecież boską Aniellę, która jest matką nietuzinkową. Nie zajmuje się tak intensywnie prowadzeniem domu, za to jako matka jest niezwykle barwna i „intensywna.” Jak to Bernard powiedział, poślubił kobietę genialną, zatem jego rolą jest wspieranie jej. Bernard zajmuje się domem, ale wspólnie wychowują bliźnięta, które w loterii genetycznej podzieliły się na tego spokojnego i tego szalonego. Scena nie przeszkodziła Anielce w byciu mamą, jedynie dodała trochę oryginalności w tej roli. Bardzo cieszę się, że Kłamczucha została sobą i nie przeszła kompletnej transformacji, bo nawet nie wyobrażam jej sobie bez tego artystycznego sznytu, skupionej wyłącznie na dzieciach. Aktorstwo to jej żywioł!

A teraz przypomnijmy sobie nieco smutniejsze przykłady, matka Gieniusi. No cóż, cieszę się, że ten wątek został wprowadzony, bo nie każda kobieta wie od razu, jak być matką. Myślę, że kłamstwem jest też często spotykany pogląd, że wszystko przychodzi naturalnie i jest to najważniejsza rola w życiu kobiety. Może być, ale nie musi. Kwestia wyboru, uczuć, priorytetów. Na pewno nie można nikomu tego narzucać, wyrozumiałość i empatia to droga ku wolności. Chyba chciałabym, że w Jeżycjadzie pojawiła się postać kobieca, która reprezentuje nieco inny model życia kobiety, może kiedyś. Ostatnio trochę uderzyła mnie wypowiedź Tatiany Okupnik o tym, że jej macierzyństwo przyszło bardzo trudno, ponieważ miała bardzo ciężki poród z powikłaniami, depresją poporodową i w ogóle będąc rozczarowaną, że, no właśnie, to wszystko nie przyszło naturalnie, tylko w bólach. A przede wszystkim bała się o tym mówić. Pomyślałam wtedy, że pewnie wiele dziewczyn wstydzi się przyznać, że stawanie się matką nie było proste i że czasami od tego ukochanego dziecka chce się uciec na drugi koniec Polski. Zdarza się i jest to z pewnością ludzkie. Nie umniejsza to też miłości do dziecka, czasami po prostu chyba bywa trudniej. Tak, jak to z było z Ewą Jedwabińską, która z rolą matki ewidentnie sobie nie radziła. Nie radziła sobie z miłością, potrzebami, z koniecznością dopasowania do dziecka. I tak było latami, odbiło się to też na Aurelii, chociaż ta z czasem zrozumiała, że jej mama nie umiała inaczej, choć wciąż starała się coś zmienić. Mimo potknięć kochała tego swojego jeżyka.

Mam nadzieję, że dzięki takim wyznaniom jak Tatiany Okupnik oswoimy trochę demona i jednocześnie ideał macierzyństwa. Może wtedy nam wszystkim kobietom będzie łatwiej akceptować wady i odmienność innych i swoje.

W grupę matek innych niż Borejkówny wpisuje się również mama Agnieszki Żyry. Ta z kolei jest matką walczącą o dobro córki w sposób agresywny i na oślep, o czym przekonał się boleśnie Ignaś. Matka Agnieszki sama została zraniona i usilnie próbuje chronić Agnieszkę, osaczając ją. Nie tędy droga, chociaż bezsprzecznie kocha ona Agnieszkę. W trudnej sytuacji jest też mama Doroty Rumianek. Musiała wyjechać za granicę, po prostu, żeby utrzymać siebie i córkę, ale musiała też pozostawić ją pod opieką babć. Nie było jej łatwo, ale starała się jak tylko mogła i dbała o częsty kontakt. Mamy też jeszcze najsmutniejszy scenariusz według mnie: Józefina Bitner. Całym sercem jestem za realizacją swoich marzeń, ale pozostawienie dwójki dzieci pod opieką szalonej młodej kuzynki, to mało rozważny krok. Sporadyczny kontakt z dziećmi chyba też spowodował ich zamykanie się w sobie. Tak być nie powinno, ale i tak też się zdarza. Niestety. Dlatego też uważam, że nie każda kobieta powinna być matką, ten zgrzyt między priorytetami nie wróży niczego dobrego.

A przechodząc do młodego pokolenia to oczywiście należy wspomnieć o Róży, która jest do macierzyństwa wprost stworzona. Nie wiem jeszcze jak to wygląda w wydaniu Laury, ale złośnica też chyba została poskromiona. Agnieszka Żyra za to weszła w nowy etap życia trochę niepewnie i nieporadnie, co też jest naturalne.

To jak to jest z tym macierzyństwem? Wszystkie te przykłady pokazują, że bardzo różnie. Jednak dla wielu kobiet jest to najwspanialsze doświadczenie, nawet jeśli jest trudne, to warte tego poświęcenia.

Nie ma piękniejszej pracy społecznej niż wychować dziecko na porządnego człowieka.

Kwiat kalafiora

Wszystkim mamom życzę, żeby były szczęśliwe, bo szczęśliwa mama to i szczęśliwe dziecko. Nie zapominajcie o sobie i dbajcie o siebie.

Jesteście bohaterkami 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s