„Srebrny dzwoneczek” i „Złota gwiazdka”, czyli mówiąc magicznie o dziecięcych emocjach

Dzięki Emilii Kiereś polubiłam na nowo literaturę dziecięcą, z której to wydawało mi się, że dawno już wyrosłam. Okazuje się, że cząstka  dziecięcej ciekawości i wrażliwości wciąż we mnie jest i niezwykle przyjemnie było zanurzyć się w tym raju nie do końca utraconym. 

Miałam przyjemność przeczytać dwie powieści, które są ze sobą połączone.

Pierwsza to „Srebrny dzwoneczek”, której główną bohaterką jest 6-letnia Marysia. Spędza lato u swojej cioci na malowniczej wsi. Marysia jest w bardzo ważnym momencie życia, niedługo idzie do pierwszej klasy, a także zostanie starszą siostrą. Przed nią poważne zmiany, których się obawia. Nie jest pewna czy zjedna sobie przyjaciół i czy poradzi sobie z nową sytuacją w domu. Ale te wakacje zaskoczą ją innymi przygodami. Miejsce akcji, malownicza wieś jest piękna i pełna urokliwych zakątków. Sama opowieść ma mnóstwo ulotnej magii, ale nie takiej w klasycznym ujęciu fantastyki. Magia to sposób postrzegania świata przez dziecko. Jego wyobraźnia, ciekawość i alternatywne postrzeganie rzeczywistości, nieskalanego dorosłym sceptycyzmem. 

Marysia przypomniała mi o potędze dziecięcych emocji. O zachwytach najmniejszymi szczegółami, wrażliwości na piękno, którego dorośli już dawno nie dostrzegają. Te pierwsze wspomnienia wizualno-dźwiękowo-smakowe wracają do nas z niezwykłą siłą. Dzieciństwo jest naszą najwcześniejszą kartą pamięci. A jako dziecko wychowane na wsi na Roztoczu z miejsca przypomniałam sobie te niezwykłe wędrówki po okolicznych sadach, zapachy w ogrodzie i radość skakania po kałużach. I za to Emilii jestem bardzo wdzięczna, ponieważ był to dla mnie wzruszająca podróż w czasie i przestrzeni.

Przeczuwam, że połączenie ważnych zagadnień dla dziecka, takich jak pójście do szkoły, rodzeństwo, zmieniające się relacje rodzinne, nieśmiałość z magią opowieści tworzy bardzo wartościową lekturę i dla dziecka i dla rodzica. 

Podobnie jest z kolejną częścią: „Złotą gwiazdką”. Głównym bohaterem jest Antek, który jest bratem wspomnianej wcześniej Marysi. Minęło zatem kilka ładnych lat, znana nam już Marysia jest nastolatką i poznajemy ją na nowo, oczami brata. 

Antek przerabia podobne rozterki, ponieważ po kilku latach bycia najmłodszym dzieckiem w jego życiu pojawia się brat, który skupia na sobie uwagę rodziny, co jest naturalne i zrozumiałe, ale czy na pewno dla kilkulatka? Antek poznaje nową koleżankę, która pomaga mu zmienić patrzenie na jego problemy.

Myślę, że książka ta będzie bardzo przydatna rodzicom i dzieciom w podobnej sytuacji. Przyznam, że gdybym mogła cofnąć czas, to o wiele bardziej wolałabym przeczytać tę książkę niż znaną „Oto jest Kasia”. Tamta mnie w zasadzie wystraszyła, a Emilia Kiereś przez proces oswajania z rodzeństwem przeprowadza nas zupełnie inaczej, jakby z większą precyzją psychologiczną. Podejrzewam, że dla małego czytelnika będzie to naprawdę cenne. 

Podobnie, jak i wcześniej i w tej książce mamy cudnie przeplatający się świat magiczny i realistyczny. Tym razem poznajemy znaną nam wcześniej  wieś zimową porą, w okresie przedświątecznym, dlatego będę Wam o tej książce jeszcze przypominać, bo idealnie nadaje się na prezent. 

A świąteczny klimat, rodzinne żarty i atmosfera powodują, że aż chce się do nich dołączyć.

Podarowałam obie te książki córeczce mojej przyjaciółki i od razu była zainteresowana pięknymi ilustracjami autorstwa Małgorzaty Musierowicz, matki Emilii Kiereś. 

”Srebrnym dzwoneczkiem” i „Złotą gwiazdką” jestem absolutnie zauroczona i serdecznie polecam ją małym i dużym czytelnikom. I do wspólnego czytania podczas jesiennych i zimowych wieczorów. 

Książki do kupienia tutaj i tutaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s